piątek, 29 czerwca 2012

BOLID SYBERYJSKI (29)


14. Andrzej Kotowiecki - KATASTROFA TUNGUSKA A TEKTYTY?


Napisano już wiele rozpraw i opracowań na temat katastrofy z 30 czerwca 1908 roku, w rejonie rzeki Podkamienna Tunguska, lecz temat ten i ta zagadka dręczy nadal wielu, w tym także i mnie.

Co wiemy o tej katastrofie? Jakie są suche fakty? W telegraficznym skrócie ukazuję to, co się tam stało:

v    Rankiem, w dniu 30 czerwca 1908 roku, mieszkańcy centralnej Syberii w rejonie rzeki Podkamienna Tunguska zauważyli ciągnący się na niebie ognisty obłok, który znikł za horyzontem w tajdze.

v    O godzinie 07h17m11s czasu lokalnego nastąpiła straszliwa eksplozja.

v    Sejsmografy na całym świecie zanotowały straszliwy wstrząs, którego epicentrum znajdowało się na NW od jeziora Bajkał.

v    Falę sejsmiczną zanotowano w Waszyngtonie.

v    W jednej ze wsi w rejonie Podkamiennej Tunguskiej zabitych zostało co najmniej 1.500 reniferów.

v    Pasażerowie pociągu zdążającego Transsyberyjską Koleją Żelazną zaobserwowali na niebie wielką jak Słońce, świecącą kulę poruszającą się z południa na północ. Wybuch był tak ogromny, (600 km od epicentrum), że kierownik pociągu polecił go zatrzymać, aby sprawdzić, czy nie jest on uszkodzony.

v    Stacje sejsmiczne w Tyflisie (Tblisi), Taszkencie i Jenie zarejestrowały trzęsienie ziemi. W Irkucku (900 km od epicentrum) upłynęła godzina, zanim uspokoiły się wahadła sejsmografów.

v    Ludzie ze szczepu Ewenków relacjonowali: Znajdowaliśmy się w odległości ponad 80 km od rzeki Tunguska i widzieliśmy ogień. Gorąco było tak straszliwe, że musieliśmy się położyć na ziemi. <<Bałem się>> - opowiadał potem jeden z Ewenków - <<że zapali się na mnie koszula>>.

v    Przez tajgę przeleciał gwałtowny huragan.

v    Rzeka Angara wezbrała gigantyczną falą, która zmiotła płynących po rzece flisaków tak, że tylko część z nich się uratowała.

v    Fala powietrzna została zanotowana w Petersburgu, Kopenhadze i Waszyngtonie, a następnego dnia z 30 godzinnym opóźnieniem została odnotowana w Poczdamie i Londynie.

v    Następnego dnia po wybuchu w francuskim Bordeaux było tak jasno, że jeszcze o godzinie 21:56 można było swobodnie czytać w odległości 30 cm, zaś w dzień później o godzinie 21:15 szereg obserwatoriów meteorologicznych zwróciło uwagę na ogromną ilość srebrzystych obłoków na niebie.

v    W roku 1968, prof. N. Wasiliew obliczył, że ogólna powierzchnia tych obłoków musiała wynosić 10 mln km2.

v    W Kalifornii stacja aktynometryczna zarejestrowała w ciągu następnych 3 miesięcy silne zmętnienie atmosfery i znaczne obniżenie promieniowania słonecznego.

Naukowcy zdali sobie sprawę, że na Syberii doszło do potężnego zjawiska, lecz pierwsza ekspedycja dotarła tam dopiero po 20 latach. Ekspedycją kierował L. Kulik, który w lutym 1928 roku z góry Szachorna po raz pierwszy ujrzał gigantyczny obszar całkowicie zniszczonej tajgi.

Co rozegrało się na Syberii w miejscu pod 60o55’ N i 101o57’ E?

Co zauważyli naukowcy w latach 1928 oraz 1929/30 w trakcie ekspedycji Kulika?

v    Nie znaleziono krateru.

v    Ogólna powierzchnia zniszczonej tajgi wynosiła niemal 2.200 km2, przy czym w epicentrum tajga nie została połamana.

v    Obliczono, że efekt takiego zniszczenia mógł dać wybuch bomby jądrowej o mocy 20-40 Mt TNT na wysokości 10-15 km. Przewyższa to 1-2 tysięcy razy moc pierwszej bomby atomowej.

v    Na terenie katastrofy długo utrzymywała się podwyższona radioaktywność, dowodem na to są słoje przyrostu drzew i pomiary.

v    Jeszcze w 1961 roku naukowcy zauważyli na gałęziach modrzewi ślady przypominające opalenia promieniowaniem jonizującym.

v    Dopiero w latach 1964-68 J. Lwow z Uniwersytetu Tomskiego odkrył mikroskopijne kuleczki szklane o rozmiarach 0,02 - 0,15 mm. Zostały one przebadane m.in. w USA. Według analiz Instytutu Geologii i Geografii AN ZSRR stwierdzono, że sylikaty znajdujące się w kulkach nie są spotykane ani w naturalnych glebach Ziemi, ani w produktach przemysłowych, ani w obiektach kosmicznych. We wnętrzu kulek znaleziono takie gazy, jak wodór - H2, siarkowodór - H2S  i dwutlenek węgla - CO2.

Kulki te są podobne do małych tektytów!!! A to wiąże się z moją teorią o ich pochodzeniu, którą po raz pierwszy przedstawiłem w mojej pracy, wydanej w 1999 roku pt. „Szkliwo nie z tej Ziemi”, a rozwiniętej w pracy „Tektyty - Relikty gwiezdnych wojen” przedstawionej m.in. w dniu 10 grudnia 2000 roku w „Nautiliusie Radia Zet”. Dlatego też - moim zdaniem - nie był to meteoryt, odłamek komety, czy też zderzenie z Ziemią antymaterii. Opisy katastrofy mówią mi, że był to bezsprzecznie statek kosmiczny (typu vimana lub podobnej budowy), zbudowanego ze szkła i kwarcu, wyposażonego w reaktor jądrowy. Przy tym mogła to być również część rozpadającego się, tajemniczego obiektu o nazwie CZARNY KSIĄŻĘ czy też CZARNY BARON, którego rozpad został zauważony przez astronomów radzieckich i amerykańskich w dniu 18 grudnia 1955 roku. Obiekt ten rozpadł się wtedy na 10 wielkich odłamów o rozmiarach ok. 70 x 35 m, na orbicie 2000. Proces ten mógł rozpocząć się na długo wcześniej.

Kuleczki znalezione na miejscu katastrofy są małych rozmiarów, gdyż moim zdaniem, wybuch nastąpił w atmosferze ziemskiej. Została przez to spotęgowana moc energii i przy obecności tlenu wytworzyła się wysoka temperatura. Statek po prostu wyparował, tworząc srebrzyste obłoki.

Do dziś nie znaleziono tektytów o wadze kilkuset kilogramów. Przeważnie ważą one od kilku do kilkudziesięciu gramów - sporadycznie powyżej 1 kg. Według mojej teorii to tak, jakby szyba samochodowa rozpadła się w drobny mak w przestrzeni kosmicznej, poza obszarem atmosfery ziemskiej, a jej kawałki przy przelocie przez nią przybrały kształt szklanych meteorytów. Zresztą te duże tektyty są tektytami warstwowymi o nazwie Muong Nong. Stygły one warstwowo. Moim zdaniem są one przykładem tektytów, które tworzyły się na Ziemi, w pobliżu stygnącego stosu atomowego.

Pojazdy kosmiczne z takich materiałów, jak szkło czy kwarc mogą stanowić jednocześnie jako całość „żywy organizm komputera” - tj. jeden obwód scalony bardzo łatwy do obsługi. Potwierdzeniem mojej teorii o pochodzeniu tektytów są występujące w kraterze uderzeniowym Żamanszin w Kazachstanie tektyty różnowiekowe, liczące odpowiednio: 0,7; 1,2 i 5,2 mln lat - podczas kiedy krater powstał   z a l e d w i e   10 tys. lat temu! To tak, jakby pojazd kosmiczny zbudowany 5,2 mln lat temu modernizowano dwukrotnie 1,2 i 0,7 mln lat temu, by w końcu uległ katastrofie 10.000 lat temu. Jak już wielokrotnie pisałem, w 1973 roku została w Indiach wydana książka  oparta na rękopisie zatytułowanym „Vaimanika Sastra”, odnalezionym w 1918 roku w bibliotece Barada Royal Sanskrit w Majsurze. Manuskrypt ten opisuje aparaty latające typu vimana, rukma, sumdra i szokuna. Do najważniejszych wersetów zaliczyłbym wyjaśnienie budowy vimana, do którego należy użyć 27 różnych rodzajów szkła. (!!!) Według zawartego tam opisu, do budowy tych niewielkich obiektów latających używano szkła według następujących zasad: 12 oczyszczonych składników należy wymieszać według proporcji 5 : 3 : 5 : 1 : 10 : 10 : 11: 8 : 7 : 2 : 6 : 1, umieścić je w piecu do przetapiania w kształcie lotosu i ogrzewanym węglem drzewnym. Należy go rozgrzewać do temperatury 323 stopni [...]. Efektem będzie szitaranjikaadarsa - czyli szkło zawierające w sobie chłód. Nasuwa się przypuszczenie, że szkło to, podobnie jak tektyty praktycznie nie zawierało wody, czyli było chłodne - suche, a jednocześnie mogło przebywać długi czas w przestrzeni kosmicznej, gdzie panuje temperatura bliska Absolutnemu Zeru. Tekst ten jest jednocześnie dowodem na poparcie hipotezy o powstaniu tektytów. Reasumując - uważam, ze tektyty są częściami i odłamkami pojazdów kosmicznych, budowanych przed milionami lat przez bogów i ludzi.

Oczywiście katastrofa obiektu nastąpiła w atmosferze, nisko nad Ziemią, około 10-15 km, dlatego nie mamy tutaj do czynienia z konkretnymi tektytami, a tylko drobnymi artefaktami w postaci szklanych kuleczek. Wydaje mi się, że artefaktów może być więcej, ale biorąc pod uwagę bagnisty teren, jak również to, ze niekoniecznie musiały opaść w tym miejscu, ale poszybować wiele setek kilometrów dalej, trudno je będzie po tylu latach znaleźć. A nawet gdyby je znaleziono, to nie będą one łączone z Katastrofą Tunguską.

Cieszyn, dn. 2001-07-21



---oooOooo---



Hmmm... - to bardzo śmiała hipoteza i śmiało postawiona. Ale wyjaśnia przynajmniej kilka fenomenów nie związanych z TF. Przyznaję, że zagadka tektytów wciąż nie jest rozwiązana, ale tylko to jedno jedyne rozwiązanie zmierza w kierunku gwiezdnych okrętów i katastrof - albo nawet i gwiezdnych wojen... - i jest to oryginalna polska teoria na ten temat.

Czy praca ta przybliży nas do rozwiązania zagadki TKC? Nas może nie, ale być może poprzez Internet trafi ona do kogoś, kto w przebłysku geniuszu, Boskiej inspiracji i intuicji połączy znane nam fakty tak, że uzyska jedyny i prawdziwy obraz tego, co zdarzyło się nad tunguską tajgą w ostatni dzień czerwca 1908 roku...

Kończąc chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy pomogli mi w opracowaniu tej książki i odnosili się do niej krytycznie i życzliwie. Mam nadzieję, że praca ta - choć skromna - nie pójdzie na marne i będzie kolejnym kamieniem milowym w naszej podróży w Nieznane.



KONIEC



Jordanów, dn. 2001-07-27, godzina 08:09 CEST